
Amerykańskie satelity szpiegowskie zarejestrowały 10 kwietnia 2010 r. awaryjne lądowanie prezydenckiego tupolewa w lesie koło lotniska smoleńskiego. Samolot miał być tylko trochę pokiereszowany, dopiero później wybuchła bomba próżniowa, której siła odwróciła kadłub maszyny na grzbiet i zmasakrowała pasażerów. - Ci, którzy przeżyli zostali zamordowani strzałami z broni palnej.
ŹRÓDŁO: słuchaczka RADIO MARYJA, na antenie rzeczonego klejnotu polskich mediów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz